PRISM, NSA, podsłuchy, catharsis i - docelowo wymarzona utopia

załóżmy, że to bredzenie zmęczonego po paru zarwanych nocach człowieka.

na początek zakładamy, że służby bezpieczeństwa będą chciały podsłuchiwać wszystko coraz częściej i to, że NSA czy inne agencje zaczynają zgrywać nasz ruch z połączeń w agregacji i w szkieletach sieci operatorów zaczyna nam przeszkadzać.

czemu nie wrócić do pomysłu, by każda transmisja punkt-punkt realizowana była za pomocą połączeń IPsec (każda!) - szerokie wdrożenie IPv6 i rozpowszechnienie się urządzeń, które są w stanie szyfrować ruch z dużą wydajnością bardzo w tym pomaga. co więcej jednak, zgodnie z pierwotnymi koncepcjami wokół IPsec, wprowadzamy model generowania stale takiej ilości ruchu, która w całości, lub prawie w całości (aby uniknąć efektu buffer bloatu) wypełnia nasze dostępne łącza. operatorzy w szczególności nawet dla klientów indywidualnych już dawno zrezygnowali z opłat za transfer (poza połączeniami komórkowymi - to jednak być może też w końcu się zmieni przy migracji do LTE). efekt takiego zabiegu jest taki, że podsłuchiwanie łącz przestaje się opłacać, ponieważ ilość danych zbieranych w postaci sieczki IPsecowej zaczyna przerastać pojemność jakiejkolwiek przestrzeni dyskowej, a nie można selektywnie wybierać połączeń do podsłuchiwania i zgrywania, ponieważ wszystko jest szyfrowane. czy agencje dzisiaj posiadają środki pozwalające odszyfrowywać transmisje algorytmem AES? raczej nie, ale załóżmy, że będzie to za parę lat możliwe. nawet przy bezczynnej stacji, generujemy w ciągu dnia gigabajty danych w losowych połączeniach (pozostaje oczywiście problem generowania połączeń, które nie są możliwe do odróżnienia od niosących ze sobą użytecznie informacje, a zatem np. oprócz krótkich połączeń do serwisów WWW, generujemy dłuższe sesje do serwerów pocztowych/etc - wymagałoby to być może pewnej ekwilibrystyki technicznej, ale znając inwencję programistów, zapewne dałoby się jakoś rozwiązać).

co mogą zrobić służby? muszą agresywniej zainteresować się miejscami, gdzie zbierane są i skąd serwowane są dane. oznacza to masowe przeszukania, choć z rosnącym trendem przenoszenia wszystkiego do chmury wydaje się dla odpowiednich służb potencjalnie coraz prostszym zadaniem. ilu operatorów chmury będziemy mieli za 5-10 lat? miliony, tysiące czy raczej 3-4? ile danych będzie wtedy przepływało do i z tych instytucji? szukanie nawet wśród odszyfrowanych już i nie chronionych protokołem IPsec danych, przy odpowiedniej inwencji aplikacji realizujących "zaciemnianie" prawdziwej komunikacji będzie nadal bardzo trudne.

utoniemy w cyfrowych śmieciach.

czy ktoś w końcu dojdzie do wniosku, że nie da się tak dalej i postanowi zatrzymać ten szum? może tak. może w końcu zamiast generować losowe wartości, maile, strony i śmieci, niewiele różniące się przydatnością od dzisiejszych świadomie generowanych słitfoci i głupawych czy uwalniających najbardziej przyziemne instynkty komentarzy na forach, ludzkość postanowi zatrzymać to szaleństwo i wrócić do czasów, gdy przekaz niósł za sobą konkretną treść a wyszukanie wartościowej, prawdziwej i sensownej wartości było proste i nie oznaczało brodzenia w cyfrowych śmieciach przez całe dnie?

zaraz zaraz... czy nie przewidział już tego Stanisław Lem? chyba tak.

więć załóżmy, że to bredzenie zmęczonego po paru zarwanych nocach człowieka.

Łukasz Bromirski

Read more posts by this author.

Warszawa, Polska http://lukasz.bromirski.net