o “Smyku” – ku przestrodze
Posted by Łukasz Bromirski - 26/02/12 at 02:02:00 pmzapewne z głupoty, lub nieuwagi. celowość działań pani zastępcy kierownika w warszawskiej “Promenadzie” wskazuje jednak, że ze skąpstwa.
miałem dzisiaj moment żeby z pewnej ważnej okazji nabyć dziecku zestaw LEGO – za 239zł. na opakowaniu znalazła się jednak naklejka – 169zł. zakupów było więcej, ale skoro to akurat i tak wypatrzone pudełko wydawało się właściwe i w dodatku tańsze – do kasy. pani obsługująca na początku poinformowała, że ona “w systemie” ma starą cenę, ale zaraz przyniesie kupon rabatowy. OK, poczekamy, skoro “system” to “system” (te dyskusje o tym jaki to “system” jest zły, albo jak w “systemie” się nie da, są swoją drogą doprawdy żałosne, czy to faktycznie jest tak, że winny jest zawsze kto inny i ma to wzbudzić litość?). za chwile kupon sie pojawił, ale niestety okazało się, że dotyczyć będzie całej kwoty zakupów a nie tej konkretnie. nie udało mi się też usłyszeć, ile konkretnie procent daje ten kupon… chwilę potem okazało się, że z ponad 300zł całości wychodzi tego całe 15zł :D
natychmiast i bez komentarza pojawiła się obok pani kasjerki pani Danusia, która “wytłumaczyła mi” że i tak robią mi wielką przyjemność ponieważ 191 (skąd 191zł?) odjąć te 15zł (jak wyliczone? nie wiem?) i dodać jakieś parę procent (zaiste operacja z innego wymiaru) to i tak jest mniej niż pierwotne 239zł. zapytałem mimo wszystko, jak to się ma do różnicy 70zł, która teoretycznie powinna się objawić. na co pani wzruszyła ramionami, walnęła pudełkiem do szafki i rzuciła “to ja panu tego nie sprzedam”.
ważne jest stwierdzenie, że nie rzuciła się odrywać tych naklejek ani wyjaśniać sytuacji – przeszła obsługiwać innego klienta.
nie chodzi o te 70zł. chodzi o zasadę. oszustów omija się po prostu z daleka.
2 Comments
RSS feed for comments on this post.
Sorry, the comment form is closed at this time.
powered by FreeBSD, WordPress and GimpStyle Theme
(c)2013 Lukasz Bromirski
50.16.17.90
CCBot/2.0
polski
Ma obowiązek sprzedać (więcej, z namiarami na KC http://umowy.wieszjak.pl/kupno-sprzedaz/253274,Czy-cena-towaru-na-polce-sklepowej-jest-wiazaca.html ) – nie ma czegoś takiego jak “nie sprzedam”. Teoretycznie mogłeś nie oddać i niech wzywa kierownika, ochronę, policję i co tam jeszcze chce. Tylko trzeba mieć czas…
Profilaktycznie jakieś PIH/UOKIK można powiadomić, choć głównie nie rozumiem podejścia – w opisywanym przypadku wychodzili jakoś na zero na sumie zakupów w najgorszym wypadku…
A potem sklepy marudzą, że ludzie kupują online. Nie dość, że bez takich cudów, to taniej i 10 dni na oddanie bez gadania i bez łaski. I samo do domu przychodzi. ;-)
Comment by rozie — 2012/02/26 #
tak, jestem świadom “swoich praw”, ale bardziej zdumiał mnie fakt, że tak bezczelnie lecą sobie w konia. pudełko (i parę innych, tak samo oznaczonych) poczeka na kolejnego jelenia, który być może nie zauważy, albo da się omamić “kuponem rabatowym”. spróbuje powiadomić UOKiK, ale pewnie niewiele z tego wyjdzie.
Comment by Łukasz Bromirski — 2012/02/26 #